Jeśli na Mazurach chcę odpocząć od tłoku w Mikołajkach, nie zaczynam rejsu w Mikołajkach. Wybieram Pisz, jezioro Roś i trasę przez Kanał Jegliński na Seksty. Stamtąd można wejść na Śniardwy od spokojniejszej strony i zrobić pętlę, która łączy żeglowanie po dużym akwenie z krótkimi odcinkami kanałowymi. To trasa dla jachtu, ale także ciekawa propozycja dla kajakarza, który chce ominąć najbardziej oblegane miejsca. Kanał Jegliński ma 5,25 km i łączy Roś z Sekstami. Przy Karwiku znajduje się śluza o długości 45 m i szerokości około 7,4 m. Oficjalny szlak Pisz–Węgorzewo prowadzi dalej przez Seksty i Śniardwy. Na kanale i mniejszych jeziorach głębokość tranzytowa wynosi około 1,2 m, a w Bramce Sekstyńskiej 1,4 m. To ważna informacja dla większych jednostek z głębszym zanurzeniem.
Start w Piszu i spokojny odcinek przez Seksty

Początek pętli zaplanowałbym w Piszu. Z miasta kieruję się na Roś, a następnie Kanałem Jeglińskim w stronę śluzy Karwik. W sezonie warto zaplanować przejście kanałem przed zamknięciem śluzy. Dostępne materiały podają dla lipca i sierpnia godziny 8:00–20:00, dla czerwca 8:00–19:00, a dla września 8:00–17:00. Przed rejsem trzeba jednak sprawdzić bieżący komunikat zarządcy drogi wodnej, bo godziny i zasady mogą się zmieniać. Za śluzą zaczyna się jezioro Seksty. To właśnie tutaj warto zwolnić. Akwen jest znacznie bardziej kameralny niż okolice Mikołajek. Można płynąć w kierunku Bramki Sekstyńskiej i dopiero potem wyjść na otwarte Śniardwy. Na tym odcinku nie szukałbym przypadkowego skrótu. Tor wodny jest wyznaczony, a różnica między spokojnym przejściem a wejściem w płytką wodę może być niewielka.
Na Śniardwach sytuacja zmienia się od razu. To ogromny, otwarty akwen, na którym wiatr szybko buduje falę. Nie próbowałbym więc robić pętli za wszelką cenę, jeśli prognoza pogody zaczyna się pogarszać. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na płycizny i podwodne kamienie. W rejonie pomiędzy Popielnem a Niedźwiedzim Rogiem opisano między innymi rafy Popielską i Lipową. Przy wyspach Pajęczej i Czarci Ostrów również występują kamieniste obszary. Najbezpieczniejsza zasada jest prosta: korzystać z aktualnej mapy nawigacyjnej, obserwować oznakowanie i nie ścinać trasy tylko dlatego, że brzeg wydaje się blisko. Na Śniardwach szlak żeglowny może mieć do 200 m szerokości, podczas gdy na pozostałych jeziorach tej klasy drogi wodnej jest znacznie węższy.
Po przepłynięciu Śniardw pętlę można zamknąć przez okolice Zdór i Sekst. Po drodze zamiast kierować się do Mikołajek, wybrałbym zatoki i brzegi położone z dala od głównego ruchu. Trzeba jednak rozróżnić spokojną zatokę od legalnego miejsca do zejścia na ląd. Sam fakt, że brzeg wygląda na pusty, nie oznacza zgody na biwakowanie. Szczególnie ostrożnie należy traktować brzegi leśne, rezerwaty, trzcinowiska i obszary objęte ochroną. W Puszczy Piskiej biwakowanie jest dozwolone tylko w miejscach wyznaczonych. Nie należy też cumować do drzew. Przy planowaniu noclegu lepiej więc sprawdzić właściciela terenu i lokalne ograniczenia niż szukać miejsca dopiero po zachodzie słońca.
Moja mapa punktów na pętlę
Przed wypłynięciem zaznaczyłbym na mapie te miejsca i potraktował je jako punkty kontrolne trasy:

- Pisz – wygodny punkt startowy przed wejściem na jezioro Roś i Kanał Jegliński.
- Śluza Karwik – obowiązkowy punkt przejścia między Kanałem Jeglińskim a Sekstami; trzeba sprawdzić aktualne godziny pracy.
- Jezioro Seksty – spokojniejszy odcinek przed wyjściem na otwarte Śniardwy.
- Bramka Sekstyńska – miejsce, w którym szczególnie ważne jest trzymanie się aktualnych danych nawigacyjnych.
- Niedźwiedzi Róg – dobry punkt orientacyjny na południowo-zachodniej części Śniardw.
- Popielno – miejsce, przy którym warto zachować większy dystans od opisanych raf i płycizn.
- Zdory – dogodny kierunek powrotu w stronę Sekst i Kanału Jeglińskiego.
Cała pętla nie jest trasą dla żeglarza, który chce płynąć bez patrzenia na mapę. Jej największą zaletą jest właśnie możliwość połączenia spokojnego Kanału Jeglińskiego i Sekst z wymagającymi Śniardwami. Jeśli warunki są dobre, można zrobić z tego pełny dzień na wodzie. Jeśli wiatr rośnie, lepiej skrócić trasę i zostać po bezpieczniejszej stronie akwenu. Nie traktowałbym też „dzikich zatok” jako automatycznych miejsc noclegowych. Na tej trasie najwięcej zyskuje się przez wcześniejsze planowanie: sprawdzenie komunikatów nawigacyjnych, prognozy, aktualnej mapy głębokości i zasad obowiązujących na brzegu. Dzięki temu można ominąć Mikołajki bez zamiany spokojnego rejsu w nerwowe szukanie przejścia między mieliznami.


