Puszcza Piska najlepiej sprawdza się na rowerze wtedy, gdy nie próbuje się przejechać jej na siłę. Zamiast asfaltowych odcinków między kurortami wybieram leśne drogi, małe wsie i trasy prowadzące z dala od głównych szlaków (więcej informacji znajdziesz tutaj: https://www.it.mragowo.pl/atrakcje/przyroda/puszcza-piska). Na trzy dni wystarczy około 120 km, ale trzeba przygotować się na różną nawierzchnię. Szuter jest szybki i wygodny. Piasek potrafi zmusić do zejścia z roweru. Warto więc wybrać rower z szerszymi oponami i zabrać zapas wody.
Dzień pierwszy: Pisz – Wiartel – Karwica
Pierwszy dzień zaplanowałbym na około 42 km. Z Pisza jadę w stronę Wiartla, a następnie leśnymi drogami kieruję się na Karwicę. Początkowe kilometry są łatwe, ale po wjeździe do puszczy asfalt szybko ustępuje szutrowi. Po deszczu część odcinków może być miękka. Na odpoczynek wybieram okolice jeziora Nidzkiego, z dala od zabudowanych plaż. To dobry moment na pierwszy piknik. Nie rozpalam ogniska poza wyznaczonym miejscem i nie wjeżdżam rowerem na teren, na którym obowiązuje zakaz ruchu.

Dzień drugi: śladami dawnych osad
Drugi etap ma około 38 km. Z Karwicy ruszam przez leśne drogi w stronę Wojnowa i wsi związanych z osadnictwem starowierców. W Wojnowie warto zatrzymać się przy klasztorze i cerkwi, a potem ruszyć dalej w kierunku Ukty. Ten fragment jest bardziej urozmaicony. Przeważa szuter, ale miejscami pojawia się luźny piasek. Jeśli rower zaczyna grzęznąć, lepiej przejść kilkadziesiąt metrów niż tracić siły. Na piknik dobrze nadaje się okolica rzeki Krutyń, ale miejsce trzeba wybrać zgodnie z lokalnymi zasadami ochrony przyrody.
Dzień trzeci: Ukta – Krutyń – Pisz
Ostatni etap to około 40 km. Z Ukty kieruję się w stronę Krutyni, a następnie wracam leśnymi drogami w kierunku Pisza. Po drodze można zobaczyć fragmenty krajobrazu, który zmienia się niewiele od dziesięcioleci: las, niewielkie pola i pojedyncze gospodarstwa. W Krutyni warto zrobić dłuższą przerwę przed powrotem. Końcowy odcinek jest spokojniejszy, ale nie zakładam stałej prędkości. Na szutrach jedzie się szybko, na piasku tempo spada wyraźnie.
Przed wyjazdem zaznaczam trasę offline, sprawdzam pogodę i upewniam się, które drogi są dostępne dla rowerów (mazurskibrzeg.com.pl/petla-sniardwy-bez-tlumow-szlak-przez-jezioro-seksty-kanal-jeglinski-i-ukryte-zatoki/). W rezerwatach nie zbaczam ze szlaku. Nie traktuję też pustej drogi jako zaproszenia do biwaku. Najlepszy plan na Puszczę Piską jest prosty: rano dłuższy odcinek, w południe odpoczynek nad wodą, a przed wieczorem dojazd do zaplanowanego noclegu. Trzy dni wystarczą, żeby zobaczyć las z innej strony niż podczas przejazdu samochodem przez Mazury.




